Olsztyńskie foremkowe dyskusje!XVI zimowo-wiosenne

Czesc Olsztynianki

przez awarie forum nic o was nie słychac
Dzwoniłam do Andzi ale miałam pecha nie było jej w domku albo cio. Ale widziałam ja na ulicy z córcia i mezem Cudownie wygladali, alez sie dla nich ciesze i zycze im duzo szczescia.

Jak sie miewaja nasze ciezaróweczki. ?

A mamcie juz calkiem pochłoneły je pieluchy ?

Jesli któas ma ochotke czas załozyc nowy wateczek

ja wyjezdzam w czwartek na pielgrzymke alez nie moeg sie doczekac Jedziemy do Czestwochowy - Wadowic- Kalwaria Zebrzydowska- Białka Tatrzanska- Morskie oko- Zakopane - Białka Tatrzanska- Łagiewniki- Kraków-centrum- Olsztyn jade z Michasiem i dwiema kolezankami z dziecmi w tym samym wieku no zobaczymy jak to wyjdzie
a potem jade na szkolenie do Łeby i załuje strasznei z ebede tylo dwa dni bo w Hotelu w którym bede jest instytut Eris SPA , ale jade nad morze powdycham troszke jodu, potem jade do Ustki hurra i w piatek wracam Intensywny czas ale ja to lubie załuje ze nie moge zabrac synka z soba

 

Otwarcie Sezonu 2008 - pogawędki

Zimny ma rację - okolice Białki Tatrzańskiej i tereny które zaproponował to bardzo miłe i przyjazne miejsca. Chociaż jestem nowy w Klubie, nieśmiało chciałbym zaproponować rozpoczęcie sezonu w Bieszczadach. Możnaby tam niedrogo wynając i zarezerwować jakieś sensowne lokum poza tym, uważam że każdy fan motocykli powinien zaliczyć wyjazd na Solinę i pojeździć po pętlach i serpentynach w Bieszczadach patrz.: http://www.ga.com.pl/wielkap.htm.

Poniżej cytuję fragment tekstu pod którym podpisuję się obiema rękami, gdyż tam kiedyś byłem:):
Miejscowości położone wokół Zalewu Solińskiego proponują wiele atrakcji. Zapora w Solinie przez wielu nazywana jest „bieszczadzkimi Krupówkami”. Określenie to w pełni charakteryzuje oblicze tejże miejscowości wypoczynkowej. Obok Soliny miejscem pełnym atrakcji turystycznych jest uzdrowisko Polańczyk. Obie miejscowości obfitują w restauracje, bary, kafejki, dyskoteki, sklepy z pamiątkami. Z kolei wszystkim lubiącym wypoczynek nad jeziorem w ciszy, z dala od gwaru i zgiełku, polecić można inne miejsca z dobrze rozwiniętą bazą turystyczną, takie jak: Wołkowyja, Zawóz czy Werlas. W słoneczne dni odprężenie daje również pobyt w urokliwym zakątku nad Sanem, gdzieś w sercu Bieszczadów. Wsłuchując się w szemrzącą wodę i szum drzew można na przykład odreagować zmęczenie i stresy. Bieszczady są piękne o każdej porze roku. Na wszystkich chcących poznawać ten region Polski czekają hotele, pensjonaty czy gospodarstwa agroturystyczne, a przede wszystkim piękno bieszczadzkiej ziemi i życzliwość jej mieszkańców.

Otwarcie Sezonu 2008 - pogawędki

Cytat: Zimny ma rację - okolice Białki Tatrzańskiej i tereny które zaproponował to bardzo miłe i przyjazne miejsca. Chociaż jestem nowy w Klubie, nieśmiało chciałbym zaproponować rozpoczęcie sezonu w Bieszczadach. Możnaby tam niedrogo wynając i zarezerwować jakieś sensowne lokum poza tym, uważam że każdy fan motocykli powinien zaliczyć wyjazd na Solinę i pojeździć po pętlach i serpentynach w Bieszczadach patrz.: http://www.ga.com.pl/wielkap.htm.

Poniżej cytuję fragment tekstu pod którym podpisuję się obiema rękami, gdyż tam kiedyś byłem:):
Miejscowości położone wokół Zalewu Solińskiego proponują wiele atrakcji. Zapora w Solinie przez wielu nazywana jest „bieszczadzkimi Krupówkami”. Określenie to w pełni charakteryzuje oblicze tejże miejscowości wypoczynkowej. Obok Soliny miejscem pełnym atrakcji turystycznych jest uzdrowisko Polańczyk. Obie miejscowości obfitują w restauracje, bary, kafejki, dyskoteki, sklepy z pamiątkami. Z kolei wszystkim lubiącym wypoczynek nad jeziorem w ciszy, z dala od gwaru i zgiełku, polecić można inne miejsca z dobrze rozwiniętą bazą turystyczną, takie jak: Wołkowyja, Zawóz czy Werlas. W słoneczne dni odprężenie daje również pobyt w urokliwym zakątku nad Sanem, gdzieś w sercu Bieszczadów. Wsłuchując się w szemrzącą wodę i szum drzew można na przykład odreagować zmęczenie i stresy. Bieszczady są piękne o każdej porze roku. Na wszystkich chcących poznawać ten region Polski czekają hotele, pensjonaty czy gospodarstwa agroturystyczne, a przede wszystkim piękno bieszczadzkiej ziemi i życzliwość jej mieszkańców.

Narty & snowboard

Dzięki Julijanna... Wiedziałam, że się wypowiesz
Co do Palenicy, faktycznie fajnie. Byłam tam z moim chłopakiem 2 lata temu w hotelu Dąb (polecam - świetne jedzonko - ja tlyko o tym hihi). Do wyciągu zjeżdżaliśmy a nartach , a wieczorem piliśmy grzańca w tej knajpce pod stokiem .
Dzięki za informacje o Słowacji. My, kiedy będziemy w tym roku w okolicach Zakopca chcemy przeznaczyć jeden dzień na Chopok. Słyszałam że świetne trasy.
Co to tych początkujących narciarzy... Sama nie tak dawno stawiałam pierwsze kroki i pamiętam jak ciężko było. Ale zgadzam się z tobą Julijanno, że niektórzy zamiast powoli szlifować jazdę rozpędzają się jak wariaci, kijkami wymachują i prawie "na pałe" zjeżdżają . Straszne...
O sobie nie powiedziałambym, że jeżdżę dobrze, stylowo. Ale nie zdażyło mi się skrzywdzić kogoś na stoku, jeżdżę raczej spokojnie... chyba, że trasa pusta, warunki świetne, wtedy pozwalam sobie na więcej. Rok temu w Białce Tatrzańskiej uczyliśmy się z chłopakiem jeździć carvingowo i trochę nam to wychodzi , ale do wyczynów instrkuotów to nam daleko:P. W tym roku chcemy uczyć się ładnie zjazdowo jeździć (race`owo). No a ja zamierzam wypożyczyć deskę i popróbować jeszcze .
I a propos nieodpowiedzialności na stoku to wnerwiają mnie osoby totalnie zalane . Rok temu taki koleś wjechał we mnie całą siłą, a zionęło od niego nieźle. Nie rozumiem takich ludzi. Słyszałam, że czasami policja sprawdza stan trzeźwości na stoku, ale jeszcze nie widzałam takiego patrolu.

 

Aquapark na rozdrożu

„Polskie Tatry” liczą na Wschód i Zachód
źródło: Gazeta Krakowska - 2008/10/02
Zakopiańskie miasteczko wodne do niedawna było jedynym tego typu obiektem na Podhalu. Było, lecz już nie jest. Będą turnusy dla otyłych i rehabilitacja. Polskie Tatry mierzą w Rosję, Ukrainę i Anglię.

W grudniu ruszają baseny termalne w Bukowinie Tatrzańskiej. Górale w innych miejscowościach również zbierają dutki na budowę miasteczek wodnych. To może poważnie zaszkodzić zakopiańskiej spółce „Polskie Tatry”, właścicielowi miasteczka wodnego na Antałówce. Firma może poważnie odczuć skoki turystów do gorącej wody termalnej w Bukowinie.

Gdy uruchomiono pod Giewontem miasteczko wodne, wszyscy nosili się ze szczęścia. Właściciela obiektu – „Polskie Tatry” – kosztowało to jednak zadłużenie się na kilkadziesiąt milionów złotych. Po pierwszej zimie, gdy przyszedł okres martwego sezonu turystycznego, zaczęto zastanawiać się, co dalej zrobić, aby aquapark zarabiał na siebie i na spłatę kredytu. Pojawił się nawet plan sprzedaży hotelu Tatry na polanie Zgorzelisko, który i tak przez ostatnie lata był deficytowy. Pieniądze ze sprzedaży miały częściowo pójść na spłatę kredytu, częściowo na remonty pozostałych obiektów spółki. Do tego jednak nie dojdzie. Transakcja została zablokowana. – Zrezygnowaliśmy ze sprzedaży, między innymi dlatego że wynegocjowana przez wcześniejszy zarząd cena nie była adekwatna do wartości tej nieruchomości – zaznacza Marian Wachta, nowy prezes „Polskich Tatr”.

Posunięcia nowych władz nie wszystkim w Zakopanem przypadły do gustu. Radni miejscy bowiem na każdej niemal komisji zastanawiają się, co dalej zrobić ze spółką, skoro miasto nie ma z niej korzyści. Niedługo bowiem wyrośnie „Polskim Tatrom” nie lada konkurencja – prywatne parki wodne najpierw w Bukowinie Tatrzańskiej, potem zaś w Białce. Działa już basen w Szaflarach.

Tymczasem wiadomo, że drugi basen termalny w Zakopanem nie powstanie.

– W całej Polsce aquaparki są deficytowe, niestety. Ale jest to obiekt użyteczności publicznej ważny dla Zakopanego. Dlatego będziemy się starać rozwijać ofertę. Chodzi o turnusy dla dzieci otyłych, a także turnusy rehabilitacyjne – mówi Wachta. Spółka zamierza także powalczyć o turystów z Rosji, Ukrainy i... Anglii, i to na ich terenie, wybierając się na targi turystyczne. – Z hotelu Tatry można zrobić ośrodek przygotowań olimpijskich. Z turystyki obiekt się przecież nie utrzyma – uważa Andrzej Kawecki, prezes Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

Sylwek

Byłam z przyjaciółmi w Białce Tatrzańskiej i jeździliśmy na desce, a w Sylwka byliśmy na imprezce w hotelu, w którym mieszkaliśmy ;)

::: Gubałówka :::

A ja wrzucę jako podsumowanie mini-wątku "Podhale" w maxi-wątku "Gubałówka" następujący cytat z Wielkiej Encyklopedii Tatrzańskiej by WHP:

Podhale; Podhalie, Podholie. P. Kraina leżąca pod Tatrami po ich pn. stronie, w górnym dorzeczu Dunajca. Granice P. bywają b. rozmaicie podawane. Niektórzy autorzy rozciągali je aż po Nowy Sącz i na pn. aż na Pogórze Karpackie, co jest niesłuszne. W b. dawnej literaturze Podhalem nazywano też całe »Podtatrze, co niedługo się utrzymało.
P. obejmuje całe górne dorzecze Dunajca od Czorsztyna w górę z wyjątkiem pol. części Zamagurza Spiskiego, tj. terenów leżących na wsch. od rzeki Białki. P. sięga więc na pd. do stóp Tatr; na zach. do działu wodnego (miejscami b. niskiego) między dorzeczem Dunajca a Orawy; na pn. do linii wododziałowej biegnącej przez Żeleźnickie Pasmo, Sieniawską Przełęcz, Gorce, Knurowską Przełęcz i Pasmo Lubania po szczyt Lubań (1225 m); stąd granica P. schodzi na pd. do Czorsztyna, skąd biegnie na zach. w górę Dunajcem do ujścia Białki, którą w górę na pd. do Tatr, z tym że wieś Nowa Biała (leżąca obecnie na lw. brzegu Białki) należy nie do P., ale do Spisza. P. znajduje się całkowicie na obszarze Polski, graniczy z Orawą, Spiszem i Tatrami Polskimi.
Główne rzeki P. to Biały i Czarny Dunajec łączące się przy Nowym Targu, gdzie dają początek Dunajcowi, oraz Białka, która oddziela P. od Spisza. Najważniejsze miejscowości P.: Zakopane i Nowy Targ, poza tym Białka Tatrzańska, Bukowina Tatrzańska, Poronin, Biały Dunajec, Szaflary, Kościelisko, Witów, Chochołów, Czarny Dunajec i szereg in. wsi.
Nazwa Podhale pochodzi od jego położenia u stóp Tatr, gdyż Podhalanie, zwł. dawniej, często nazywali te góry po prostu Halami od pastwisk tam się znajdujących, a zwanych halami(» hala). Stąd krainę leżącą u podnoża Tatr nazywano Podhalem. W gwarze podh. mówi się: Podhale, Podhále , lub Podhole , a jeżeli chodzi o Tatry: Hale , Hále , Hole , oraz do Hól , z Hól , spod Hól. Prawidłowy przymiotnik od nazwy Podhale: podhalański. W dawnej literaturze trafia się też: podhalski.
W społeczeństwie polskim nazwa Podhale stała się tak popularna, że nadawano ją różnym przedsiębiorstwom, domom, hotelom, publikacjom, zespołom regionalnym itp.

Miałeś chamie złoty róg....

Nowoczesny geotermalny park wodny otworzono w sobotę w Bukowinie Tatrzańskiej. Modernistyczne rozwiązania idą tu w parze z tradycją. Turyści mogą korzystać z mocydełka, bulgotnika czy zohyliny. Obiekt Bukowiańskiego Towarzystwa Termalnego - spółki inwestorów - może jednocześnie przyjąć do 2,5 tys. osób. Powierzchnia 12 basenów krytych i otwartych to około 2,6 tys. m kw., czyli prawie dwa razy więcej niż w otwartym przed dwoma laty zakopiańskim aquaparku. Turyści znajdą tu atrakcje regionalne w postaci sauny góralskiej czy kąpieli w drewnianych beczkach. W ośrodku obowiązuje nazewnictwo gwarowe. Można korzystać z mocydełka, bulgotnika, zostawnicy, zohyliny czy pływackiej płani. Park wodny postawiono w miejscu dawnego stadionu w Bukowinie Tatrzańskiej. Towarzystwo Termalne tworzy kilkudziesięciu mieszkańców góralskiej miejscowości. Razem z kredytem bankowym wyłożyli na budowę około 60 mln zł. Obiekt zajmuje działkę o powierzchni czterech hektarów. Towarzystwo Termalne myśli już o postawieniu obok basenów hotelu wysokiej klasy. Ta inwestycja w Bukowinie Tatrzańskiej pokazuje, że podhalańscy górale nie tylko się spierają, ale jak się zbiorą do kupy, to wpadają na dobry pomysł, który potrafią wspólnie zrealizować - komentuje Andrzej Gąsienica-Makowski, starosta tatrzański. Wszystko wskazuje na to, że przedsięwzięcie Bukowiańskiego Towarzystwa Termalnego to nie koniec podobnych inwestycji w naszym regionie. Otwarcie basenów geotermalnych pod Tatrami planują również Białka Tatrzańska i Witów, a także Poręba Wielka w Gorcach. Ten pierwszy kompleks ma być gotowy najwcześniej w 2010 roku, pozostałe są dopiero na etapie planowania. Na głębokości od 1600 do 2600 metrów w naszym województwie znajdują się spore pokłady wód geotermalnych. Na razie wykorzystywane są one głównie na Podhalu. Tutejsze cieplice były znane już w drugiej połowie XIX wieku, gdy gorąca woda buchnęła z zakopiańskiego źródła w Jaszczurówce. W Bańskiej i Białym Dunajcu powstał w latach 1989-1993 pierwszy w Polsce zakład geotermalny. Od kilku lat z tych właśnie odwiertów i instalacji korzysta przedsiębiorstwo Geotermia Podhalańska SA, która dostarcza ciepło do większości domów w Zakopanem. Na zboczach Antałówki w Zakopanem otworzono także nowoczesny aquapark. Niewielki kompleks termalny powstał także w Szaflarach pod Nowym Targiem, zaledwie 150 m od "zakopianki". Basen w Bukowinie Tatrzańskiej znajduje się ok 100 m od sprzedanego niedawno przez gminę Jaworzno DW "Ryś"...

Pawłowski rezygnuje z Roztoki

Schronisko w Roztoce nie jest zagrożone
źródło: Gazeta Krakowska - 2008/11/04

Historyczny obiekt będzie miał nowego gazdę. To wciąż będzie ciche i spokojne miejsce w Tatrach.

W 1876 r. powstało schronisko na polanie Stara Roztoka. Obecne jest z 1913 r.

Czy najstarszemu schronisku w Tatrach Polskich w Roztoce grozi bankructwo? Jerzy Kalarus, prezes Spółki Schroniska i Hotele PTTK „Karpaty”, prowadzącej obiekty m.in. w Tatrach – zapewnia, że schronisko nie jest zagrożone, a odejście po 34 latach ajenta Marka Pawłowskiego nie jest spowodowane złą sytuacją finansową Roztoki.

Do drugiej wojny światowej schronisko było mekką taterników. Złe czasy przyszły, gdy zamknięto dla turystów drogę do schroniska, pozostawiając jedynie dojście od Wodogrzmotów Mickiewicza. Od tego czasu popularne schronisko zaczęło być omijane. Pozostali tylko nieliczni wierni turyści. Większość bowiem wybierała szlak biegnący asfaltową drogą z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka.

– Jesteśmy poza szlakiem – żalił się dwa lata temu Marek Pawłowski, gazda prowadzący najstarsze schronisko w Tatrach. Miał nadzieję, że w końcu Tatrzański Park Narodowy otworzy drogę, a po wejściu Polski i Słowacji do strefy Schengen, sytuacja schroniska się zmieni.

– Wystarczy tylko na Białce, tuż przy schronisku, przywrócić – jak to było70 lat temu – kładkę i pozwolić turystom chodzić tędy na Słowację – marzył Pawłowski. Jego zdaniem, ożywiłoby to znowu Roztokę.

– Dziś już wiemy, że Słowacy nigdy się na to nie zgodzą – wyjaśnia gazda z Roztoki. Sam – po 34 latach walki, by przywrócić dawne czasy, gdy schronisko tętniło gwarem turystów i taterników – zrezygnował z prowadzenia Roztoki.

– Dlaczego to robię? Kiedyś i tak trzeba było odejść – zauważa Pawłowski. – Mam już 60 lat i nigdy jeszcze nie widziałem morza latem. Poza tym skończyło się już takie klasyczne prowadzenie schroniska górskiego, w którym można było spotykać się z ludźmi gór. Teraz praca polega na wypełnianiu góry papierów. Jak twierdzi, jest też zmęczony ciągłym wiązaniem końca z końcem. – Niestety, Roztoka nie jest dochodowa – zaznacza.

– Owszem, latem się zarobi, ale potem przez cały rok trzeba dokładać. Nawet na pensję i ZUS dla pracowników się nie zarobi. Jak podkreśla prezes Kalarus, kryzys finansowy jednak Roztoce nie grozi. Owszem, przyznaje, koszty prowadzenia schronisk są wysokie ze względu na bardzo duże podatki od nieruchomości, ale Roztoka zagrożona bankructwem nie jest. – Inwestowaliśmy tam i jeszcze zamierzamy pewne rzeczy ulepszyć – mówi Kalarus. – Liczymy na nowego ajenta. Mamy też nadzieję, że może Słowacy zgodzą się na kładkę. Chcemy jednak żeby Roztoka pozostała cicha, spokojna, by nie stała się Morskim Okiem.

Obecnie schronisko w Roztoce, z uwagi na zmianę ajenta, jest nieczynne. Do kiedy? Nie wiadomo.

Bachledzki Wierch - o kruca! bedzie bitka...

Cytat:Bachledzki Wierch - decydujące starcie
źródło - Tygodnik Podhalański

Najbliższe miesiące będą decydujące, jeżeli chodzi o plany budowy stacji narciarskiej na Bachledzkim Wierchu. Potencjalny inwestor – zakopiański PKS odpiera zarzuty, że budowa wyciągów to przykrywka dla budowy w tym miejscu hoteli czy apartamentowców.

Przypomnijmy – od kilku lat zakopiański PKS jest prywatną firmą. Jej właściciel to spółka MK Projekt, która wchodzi z kolei w skład inwestycyjnego giganta MM Capital Group. Ta spółki z Rzeszowa należy do tamtejszego biznesmena Mirosława Misiołka.

Od czasu, gdy nowy kapitał wkroczył do PKS–u, firma zmieniła swój charakter. Buduje apartamentowce (ul. Nowotarska), ograniczyła przewozy, chce stawiać nowy dworzec z handlowym zapleczem, kupiła dawny hotel „Baca” na stokach Antałówki. W ubiegłym roku przedstawiciele spółki spotkali się z właścicielami gruntów na Bachledzkim Wierchu. Chcą tam budować stację narciarską. – Przedstawiłem wtedy właścicielom gruntów kilka propozycji współpracy – mówi Sylwester Morańda, prezes PKS-u. – Pierwsza polega na zawiązaniu spółki, podobnie jak na przykład w Białce Tatrzańskiej. W grę wchodzi także dzierżawa i sprzedaż gruntów. Właściciele w różny sposób zareagowali na te propozycje, ale nie było jakiegoś generalnego sprzeciwu.

Na Bachledzkim miałyby powstać niewielkie wyciągi, do 900 metrów długości, razem z koniecznym zapleczem. W skład kompleksu mógłby też wejść hotel na stokach Antałówki, wybudowany na miejscu Bacy. – Ostatnio nie miałem czasu zajmować się sprawą stacji narciarskiej, ale właśnie planuję przeprowadzenie indywidualnych rozmów z właścicielami terenów. W ciągu dwóch miesięcy okaże się, czy pomysł wypali. Są do tego potrzebne zmiany w planie zagospodarowania przestrzennego. Jeżeli chodzi o hotel, to przygotowana jest już koncepcja jego przebudowy – wyjaśnia Morańda.

Co pewien czas w Zakopanem pojawiają się informacje, że budowa stacji to przykrywka do planowanych deweloperskich inwestycji PKS-u. – To są po prostu nieprawdziwe informacje. O tym, co w danym miejscu można wybudować, decyduje plan zagospodarowania, a o jego kształcie – radni. Jeżeli będzie zgoda na budowę hotelu, to taki hotel wybudujemy, ale podkreślam, że to radni mają tu głos decydujący – dodaje Morańda.


Są tak atrakcyjne niektóre rejony Zakopanego, że położone bardzo blisko centrum zarazem odizolowane są od jego wrzawy. Bywa, że widokowo są rewelacyjne. Tak jest właśnie z Bachledzkim Wierchem. To ogromny kawał "czystego" jeszcze terenu i powstać tam może baza hotelowa nieomalże dublująca całe miasto.
No i strach zagląda w oczęta zasmarkańskich "przedsiębiorców", co to gazdują już tylko na z rzadka wykorzystywanych "wolnych pokojach z TV". Te hotelowce ich naprawdę mordują...

WIADOMOśCI

Górale inwestują w geotermię
Ireneusz Dańko
2008-04-13, ostatnia aktualizacja 2008-04-14 11:24
link: http://dom.gazeta.pl/nier...0.html?skad=rss

Po stacjach narciarskich górale wzięli się za budowę basenów z wodą geotermalną. Kilka dni temu otwarto nowy kompleks termalny w Szaflarach. Następne szykują się w Bukowinie, Białce Tatrzańskiej i Witowie.
- Wody geotermalne to szansa dla Podhala. Aby zatrzymać turystów, którzy masowo wyjeżdżają do cieplic na Słowacji i Węgrzech, trzeba je mieć u siebie - mówi Wojciech Ignacok, prezes Geotermii Podhalańskiej. Jego firma od ponad roku dostarcza gorącą wodę z własnych odwiertów do zakopiańskiego aquaparku i basenu na Polanie Szymoszkowej. Ostatnio uzyskała kolejnego odbiorcę w Szaflarach. Właśnie tam - 150 m od zakopianki - otwarto przed tygodniem nowy kompleks geotermalny. Jako pierwszy na Podhalu w 100 proc. wykorzystuje gorące źródła do ogrzewania budynków i kąpieli. Pod nazwą Termy Podhalańskie kryją się cztery nieduże baseny (najgłębszy do 1,2 m) z zapleczem zabiegowo-rekreacyjnym. Właścicielem jest spółka Kurort założona przez Józefa Pawlikowskiego-Bulcyka, właściciela znanej firmy budowlanej na Podhalu. Obok planuje się budowę hotelu i spa.

- Temperatura wody na wypływie z odwiertu w Bańskiej Niżnej sięga 86 stopni Celsjusza. Trzeba ją schładzać o ponad połowę, zanim trafi do niecki w Szaflarach - wyjaśnia prezes Ignacok.

Góralska sauna

Szaflarski projekt to liliput przy inwestycji w Bukowinie Tatrzańskiej. Na dawnym stadionie, gdzie odbywał się Karnawał Góralski, powstają od roku Bukowiańskie Termy, czyli jeden z największych kompleksów geotermalnych w Europie. W stanie surowym są już wszystkie zabudowania i niecki. Przyjęcie pierwszych gości zaplanowano przed świętami Bożego Narodzenia. - Same góry już nie wystarczą turystom. Ileż można chodzić w tłumie do Morskiego Oka? - uzasadnia projekt Edward Kuchta, współwłaściciel miejscowego salonu samochodowego i członek zarządu spółki budującej termy w Bukowinie. Firmę założyło kilkudziesięciu mieszkańców. Z kredytem bankowym wyłożą na budowę ok. 60 mln zł. Cały obiekt zajmie ok. 4 ha. Jednocześnie przyjmie 2,5 tys. osób. Powierzchnia 12 basenów (krytych i otwartych) wyniesie ok. 2,6 tys. m kw. (dwa razy więcej niż w zakopiańskim aquaparku). W następnym etapie zaplanowano obok czterogwiazdkowy hotel.

- Nasz ośrodek nie będzie zwykłym aquaparkiem, lecz miejscem relaksacyjno-rekreacyjnym. Wypływ z odwiertu gwarantuje nam pełną samowystarczalność - dodaje Kuchta, reklamując już teraz takie regionalne atrakcje, jak góralska sauna czy kąpiele w drewnianych beczkach.

Innowacyjne termy

Nie mniej okazale zapowiada się podobna inwestycja w Białce Tatrzańskiej. Tam również skrzyknęła się część mieszkańców, aby wykorzystać geotermalne źródła. W realizację projektu chcą włączyć zewnętrznych inwestorów i fundusze europejskie. Przedsięwzięcie pilotuje Paweł Dziubasik, właściciel znanego ośrodka narciarskiego i pensjonatu Bania. Szczegółów nie ujawnia przed ukończeniem biznesplanu. Zastrzega jedynie, że będzie to "innowacyjny" projekt. - Czekamy na pozwolenie budowlane. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to obiekt będzie gotowy w 2010 roku - zapewnia Dziubasik. Kategorycznie zaprzecza, aby wzorował się na sąsiedniej Bukowinie. - Mieliśmy ten pomysł, zanim cokolwiek zrobili w Bukowinie. Nasz klient chce mieć po prostu różnorodną ofertę, a jeśli będzie więcej propozycji spędzenia wolnego czasu, to tym lepiej - dodaje.

Najmniej zaawansowany jest geotermalny projekt w Witowie. Miejscowa spółka Cieplice Witowskie chce stworzyć miasteczko wodne na granicy gmin Kościelisko i Czarny Dunajec. Na razie pozyskała ok. 2 ha ziemi. Inwestycję blokuje brak zgody na dzierżawę części właścicieli działek. Wstępna koncepcja zakłada budowę 1700 m kw. basenów z temperaturą wody 36-39 stopni Celsjusza. W piątek rozpoczęła się w Czarnym Dunajcu procedura zmiany miejscowego planu zagospodarowania, aby dopuszczał geotermalną inwestycję.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Źródło: GazetaDom.pl

Pinkwartoptikon, czyli felietony Macieja Pinkwarta

Pogodynka

Są tacy ludzie – nie tylko Michał Furmanek i Monika Janocik z IMGW - którzy prowadzą codzienne zapiski o stanie pogody. Niekiedy też zapisują prognozy i nazajutrz porównują je z tym, co jest za oknem. I odczuwają wielką satysfakcję, jeśli prognoza się nie sprawdzi. Co do mnie, nigdy jutro nie pamiętam tego, co wczoraj zapowiadali, tak samo, jak tego, co mi przepowiadał zeszłotygodniowy horoskop. Pogody słucham, horoskopy czytam, a potem zapominam. Inna rzecz, że nie takie rzeczy zapominam.. Ech, ta pamięć nieposłuszna – a jest tyle spraw, które chciałbym zapomnieć i wciąż nie mogę…

Prognozowanie pogody w Zakopanem jest proste i zawsze skuteczne: jeśli góry dobrze widać, to znaczy, że będzie lało. Jeśli nie widać – to znaczy, że już leje. Obchodzimy w tym roku 120 rocznicę śmierci Tytusa Chałubińskiego, który odkrył zbawienne dla ludzi oddziaływanie klimatu zakopiańskiego. Pewno bardzo kochał Zakopane, a miłość jest ślepa. Inna rzecz, że Chałubiński posyłał na leczenie pod Giewont swoich pacjentów, cierpiących na płuca, anemię i… nerwicę. Cóż to były za szczęśliwe czasy, w których ludzie w Zakopanem leczyli nerwicę, a nie nabawiali się nerwicy…

Czym Zakopane przyciągnie turystów, jeśli już wszyscy narciarze pojadą w Alpy lub na Słowację, dobre hotele staną w Białce i Popradzie, a dobra droga skończy się w Nowym Targu? Szkoda, że władze nie mają pieniędzy na badania wielkości ruchu turystycznego i motywacji, kierujących ludzi do Zakopanego. Ostatnie, prowadzone ze trzydzieści lat temu, wskazywały, że zdecydowana większość osób przyjeżdżała do nas w lecie, a ich głównym celem było poznanie Tatr. Ta tendencja, jak sadzę, utrzymuje się do dziś. Podobnie stałe są zainteresowania większości turystów odnośnie do samego Zakopanego. Tu ciekawość budzi przede wszystkim kultura: zarówno ta rodzima, góralska, jak i ta napływowa, profesjonalna. W tej ostatniej kwestii przeżywamy od kilku lat prawdziwą hossę, o czym świadczy rosnąca ciągle liczba dobrych imprez muzycznych, plastycznych i teatralnych, stale powiększające się tłumy gości Teatru Witkacego, tłok na coraz lepszych imprezach jazzowych, czy wręcz ścisk na koncertach młodej – bo działającej ledwo pięć lat – Tatrzańskiej Orkiestry Klimatycznej. Dobrym przykładem w tej dziedzinie było także wielkie powodzenie, jakim cieszyła się ostatnia Noc Muzeów. Ważne jest też, że spada liczba imprez kiepskich.

Ale dobra pogoda dla kultury to okres, który trzeba należycie wykorzystać, bo może trwać krótko. Choć zainteresowanie publiczności rośnie, to maleją środki, które rozmaite instytucje mogą wydać na kulturę. I w tej dziedzinie w jeszcze większym niż dotąd stopniu powinno zaangażować się miasto – jako że namówienie coraz większej liczby kulturalnych ludzi, by swoje potrzeby artystyczne realizowali właśnie u nas będzie na dłuższą metę procentować w znacznie większym stopniu niż doraźne inwestycje sportowe czy gastronomiczne. Bo choć na kulturze pewno majątku się nie zrobi – to na ludziach kulturalnych już można zarobić, i to pewno więcej niż na niekulturalnych.

Maciej Pinkwart

podsumowanie sezonu narciarskiego

Miało byc pieknie i rzeczowo a znow zaczyna sie bicie piany i wycieczki osobiste, poszukiwanie afer i przechwałki.Kogo to obchodzi co komu sie sni ? Co kto wyprawia na Wojtku?To bez znaczenia.Aborygen ma tu racje bo chodzi nie o sny i marzenia i mniemanie o sobie-bo po slizgach na takich wyciazkach to co drugi pewnie narciaz uchodzi za Mistrza Swiata-i dobrze.
Wypowiedz aborygena jest moze nasycona emocjami ale rzeczowa.
W moim przekonaniu chodziło mu o to co tu w tym miejscu jest widoczne na podstawie postów i ich tresci a to ze ktos jest cudotworca na nartach nie znaczy , ze ma pojecie o reszcie z tym zwiazanych zagadnien takich jak przygotowanie stoku,czy produkcja sniegu, pracy maszyn zwiazanych z uprawa tego sniegu czy wielu innych zagadnien które maja na to decydujacy wpływ.Wszyscy juz sa zmeczeni zima , której nie było,i chcą o tym zapomniec.Nie widze wiec sensu roztrząsania tego tematu bo jest irytujacy dla wszystkich i narciarzy i gestorów.Narciarze spakuja deski do piwnic i juz a gestorzy nie zarobili nawet na koszty bo sa i tacy,ktorzy nie mieli ani jednego klienta tej zimy.Taki Siepraw na przyklad-maja cztery wyciagi,ratrak nowy,armatek mnóstwo i co ? nie mieli jak startnąc bo nie było na czym i jak sniegu zrobic.Moze im cos doradzicie.Na poczatku sezonu najwiecej do powiedzenia na ten temat miał Wiechu i Salomon znakomici znawcy tematu Jeff tez tu miał wiele do powiedzenia jak pamietam.Doradzajcie teraz im bo chlopy są zalamane.Zawoja jezdzila to moze i im doradzcie jak to zrobic.A tam fachowcy światowej sławy i nie dali rady.To Jeff moze cos zaradzi ze swoimi cudami bedzie mial godnego siebie rozmówce bo tam zawiaduje Jędrek Bachleda o nartach chyba wie co nie co? Nie marzył o tym tylko robił wyniki - puki co jako jedyny alpejczyk w tym kraju.A jak zobaczyc do fachowych pism to jest przedstawicielem chyba wiekszosci znaczacych fir swiatowych zwiazanych z obsługa stoków narciarskich wiec chyba jest fachowcem.Rozmawiajmy o tym na czym sie znamy a nie wbijajmy do siebie zabków po to tylko aby sie wymądrzyc i zaistniec na forum wypisujac bzdury nie poparte wiedzą po to tylko aby komus dokopac,obnażajac przy okazji swoja ignoracje w temacie i narazając sie na smiesznosc.Pomyslcie raczej jak wykorzystac to co juz jest i co moze byc w Zawoi a nie starajcie sie niszczyc tego co wielkim wysiłkiem juz zostało stworzone. Lokalizacja Zawoi jest rewelacyjna, komunikacyjnie dobrze ulokowana.Tereny rozwojowe.Zacznijcie działac razem i rozwijajcie sie a nie niszccie wzajemnie plotkami i pomówieniami uzywajac czasem jezyka barowego.Ale to mysle admin szybko ukróci.Nie sa to z mojej strony jakies wyssane z palca mądrosci bo cały górski swiat z tego żyje i nie szukajcie daleko w świecie zobaczcie na Białke Tatrzanska! Ani gór ani stoków a tłumy ludzi.Ale tam mieszkancy maja swiadomosc i wiedza o co chodzi i z tego zyja . Wszyscy i wszyscy dbaja o to co przynosi im pieniadze na chleb.I zobaczcie- co rok nowy wyciag stawiaja.A wy czekcie az gestorzy rusza to moze kto przyjedzie do waszych kwater to cos zarobicie ale to ze pod wyciagiem błoto po pachy to nic , kogo to obchodzi niech se stoja na drodze ledwie odsniezonej i rozwalonej ze strach jechac.Duzo by mozna jeszcze pisac ale ani wojt tego sam nie zrobi ani wyciagowcy.Białka zapraszała na narty juz od wrzesnia i z calej Polski ludzie przyjechali a Zawoja ani jednego spota nie miała i w promieniu stu kilometrow zadnej reklamy no sory jedna widzialem w Krakowie -Mosornego. O czym tu mówic ? Uczyc sie i jeszcze raz uczyc i pracowac bo to sie przekłada na pieniadze i sukces wszystkich od kiosku ruchu po hotele a magnesem jet oferta narciarska.A kopanie sie po kostkach tylko znieslawia i zniecheca turystów.
czesc
piotrek

Schronisko w Roztoce nie jest zagrożone

źródło: Gazeta Krakowska - 2008/11/04

Historyczny obiekt będzie miał nowego gazdę. To wciąż będzie ciche i spokojne miejsce w Tatrach.

W 1876 r. powstało schronisko na polanie Stara Roztoka. Obecne jest z 1913 r.

Czy najstarszemu schronisku w Tatrach Polskich w Roztoce grozi bankructwo? Jerzy Kalarus, prezes Spółki Schroniska i Hotele PTTK „Karpaty”, prowadzącej obiekty m.in. w Tatrach – zapewnia, że schronisko nie jest zagrożone, a odejście po 34 latach ajenta Marka Pawłowskiego nie jest spowodowane złą sytuacją finansową Roztoki.

Do drugiej wojny światowej schronisko było mekką taterników. Złe czasy przyszły, gdy zamknięto dla turystów drogę do schroniska, pozostawiając jedynie dojście od Wodogrzmotów Mickiewicza. Od tego czasu popularne schronisko zaczęło być omijane. Pozostali tylko nieliczni wierni turyści. Większość bowiem wybierała szlak biegnący asfaltową drogą z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka.

– Jesteśmy poza szlakiem – żalił się dwa lata temu Marek Pawłowski, gazda prowadzący najstarsze schronisko w Tatrach. Miał nadzieję, że w końcu Tatrzański Park Narodowy otworzy drogę, a po wejściu Polski i Słowacji do strefy Schengen, sytuacja schroniska się zmieni.

– Wystarczy tylko na Białce, tuż przy schronisku, przywrócić – jak to było70 lat temu – kładkę i pozwolić turystom chodzić tędy na Słowację – marzył Pawłowski. Jego zdaniem, ożywiłoby to znowu Roztokę.

– Dziś już wiemy, że Słowacy nigdy się na to nie zgodzą – wyjaśnia gazda z Roztoki. Sam – po 34 latach walki, by przywrócić dawne czasy, gdy schronisko tętniło gwarem turystów i taterników – zrezygnował z prowadzenia Roztoki.

– Dlaczego to robię? Kiedyś i tak trzeba było odejść – zauważa Pawłowski. – Mam już 60 lat i nigdy jeszcze nie widziałem morza latem. Poza tym skończyło się już takie klasyczne prowadzenie schroniska górskiego, w którym można było spotykać się z ludźmi gór. Teraz praca polega na wypełnianiu góry papierów. Jak twierdzi, jest też zmęczony ciągłym wiązaniem końca z końcem. – Niestety, Roztoka nie jest dochodowa – zaznacza.

– Owszem, latem się zarobi, ale potem przez cały rok trzeba dokładać. Nawet na pensję i ZUS dla pracowników się nie zarobi. Jak podkreśla prezes Kalarus, kryzys finansowy jednak Roztoce nie grozi. Owszem, przyznaje, koszty prowadzenia schronisk są wysokie ze względu na bardzo duże podatki od nieruchomości, ale Roztoka zagrożona bankructwem nie jest. – Inwestowaliśmy tam i jeszcze zamierzamy pewne rzeczy ulepszyć – mówi Kalarus. – Liczymy na nowego ajenta. Mamy też nadzieję, że może Słowacy zgodzą się na kładkę. Chcemy jednak żeby Roztoka pozostała cicha, spokojna, by nie stała się Morskim Okiem.

Obecnie schronisko w Roztoce, z uwagi na zmianę ajenta, jest nieczynne. Do kiedy? Nie wiadomo.

Coraz lepsze warunki narciarskie

Zmiana aury z jesiennej na zimową cieszy narciarzy. Większość najpopularniejszych ośrodków narciarskich w naszym regionie ma otwarte przynajmniej niektóre trasy. Do Bożego Narodzenia śniegu ma jeszcze przybyć.

W Małopolsce wczoraj ochłodziło się i dzięki temu opady deszczu zamieniły się w śnieżycę. Sypnęło porządnie - w Zakopanem spadło kilkanaście centymetrów śniegu. W Dolinie Pięciu Stawów Polskich w Tatrach biała warstwa sięgnęła pół metra. Kilkanaście centymetrów mniej jest na Kasprowym Wierchu, ale i tak udało się pierwszy raz tej zimy uruchomić jeden z dwóch wyciągów w tym rejonie - w Kotle Gąsienicowym.

Optymistyczne prognozy

Na Podhalu można korzystać ze wszystkich większych ośrodków narciarskich, choć jeszcze nie wszystkie trasy zostały w nich otwarte.

- Ale z każdą godziną jest lepiej. Jeśli utrzymają się takie warunki, to w kolejnych dniach oferta narciarska będzie coraz bogatsza - zapowiada Józef Dziubasik, prowadzący stację narciarską w Białce Tatrzańskiej.

A prognozy są optymistyczne. W góry na dobre zawitała prawdziwie śnieżna zima.

Na narty zaprasza też oczywiście Zakopane. Udało się przezwyciężyć konflikt o dzierżawę gruntów na stoku Polany Szymoszkowej i ośrodek uruchomił już krótszą kolejkę. Jednak z powodu podobnego sporu ciągle nie ma zgody prywatnych właścicieli gruntów na otwarcie trasy prowadzącej przez cały stok Gubałówki. Można się za to wybrać pod Nosal.

Pracują także inne ośrodki na Podhalu: w Małem Cichem, Witowie, na Długiej Polanie w Nowym Targu czy w Kluszkowcach.

W Beskidzie Sądeckim, Wyspowym i Niskim w ten weekend także ma ruszyć kilka wyciągów. W piątek sypało tam tak mocno, że krynicki GOPR odradzał górskie wędrówki. Jednak idealnych warunków narciarskich jeszcze w Beskidach nie było. Na Jaworzynie Krynickiej jeździła tylko kolej gondolowa i 650-metrowy wyciąg. Zamknięta była m.in. nowa kolejka krzesełkowa i wyciąg wzdłuż popularnych tras II i IIa. Do jedynej czynnej trasy, oznaczonej cyfrą I, trzeba było najpierw wyjechać na szczyt gondolą, a następnie podejść na nogach ok. 100 metrów. Szusowało niewielu narciarzy. Temperatura w nocy i za dnia spadała poniżej zera. Dlatego pracownicy stacji szykowali się do sztucznego śnieżenia całego stoku. Nie wykluczają uruchomienia kolejnych wyciągów jeszcze przed świętami, jeśli utrzyma się minusowa temperatura i opady śniegu.

Oddalona od Krynicy o kilkadziesiąt kilometrów stacja narciarska Wierchomla Mała stała w piątek zamknięta. - Być może w weekend ruszy nowa kolejka krzesełkowa do Szczawnika, ale na razie nie ma takiej decyzji - informował wczoraj po południu rzecznik stacji Ryszard Kosterkiewicz. Na większości stoku zalegała 20-30-centymetrowa warstwa mokrego śniegu. Otwarcie przynajmniej części wyciągów i tras zapowiedziano na święta.

Podobnie sytuacja przedstawia się w Laskowej, Rytrze, Kasince Małej i innych miejscowościach, gdzie są armatki śnieżne.

- Czekamy w pełnej gotowości. W tej chwili na górze jest półtora stopnia mrozu, ale wieczorem temperatura powinna spaść i wtedy zaczniemy dośnieżać i wyślemy ratraki na trasy. W niedzielę powinny ruszyć pierwsze wyciągi - mówił Ryszard Tabaszewski, właściciel kilku wyciągów na krynickich Słotwinach.

Na stokach pozbawionych instalacji sztucznego śnieżenia otwarcie narciarskie spodziewane jest najwcześniej przed sylwestrem.

Są jeszcze miejsca

Brak śniegu na początku grudnia odstraszył część osób od przyjazdu w góry w okresie świątecznym. Niektórzy odwoływali rezerwacje, ale w ostatnich dniach pojawili się nowi klienci. W Krynicy w większości pensjonatów i hoteli pozostały już tylko pojedyncze wolne miejsca na okres świąteczno-noworoczny. Nocleg kosztuje w nich od 70 zł (pokój bez łazienki) wzwyż. Tańsze są jedynie prywatne kwatery (ok. 40 zł za dobę). Ostatnie wolne oferty dotyczą głównie kilkudniowych pakietów wypoczynkowych. W cenie zwykle mają bale sylwestrowe. Za najdroższy, tygodniowy pobyt w Krynicy trzeba zapłacić ok. 6 tys. zł w nowo otwartym hotelu Prezydent (jedynym pięciogwiazdkowym w Krynicy).

Także pod Tatrami sylwester będzie hucznie obchodzony. Szukający kwater w Zakopanem muszą się spieszyć, bo miejsc zostało już niewiele. Policja przestrzega jednak, by w pośpiechu nie dać się nabrać oszustom, którzy każą sobie płacić za pobyt w fikcyjnych pensjonatach. Funkcjonariusze radzą, by dokładnie sprawdzić adres pensjonatu i numer telefoniczny recepcji. Za nocleg w kwaterach prywatnych trzeba zapłacić przynajmniej 40 zł. Bardziej zamożnych zaprasza m.in. hotel Litwor przy Krupówkach, w którym rachunek za tygodniowy pobyt od 27 grudnia do 3 stycznia w jednoosobowym pokoju wynosi 4835 zł, z wliczonym w cenę balem sylwestrowym.

Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków

Zalane Zakopane

Potop w Zakopanem: Mężczyzna wpadł do potoku?
żródło - Tygodnik Podhalański
Na Podhalu zalewa coraz więcej domów. Podtopione są mosty. Władze Zakopanego powołały Sztab Kryzysowy. U nas najnowsze informacje o potopie.

[url=http://www.tygodnikpodhalanski.pl/www/index.php?mod=galeria&id=107Zobacz serwis foto[/url]

Z ostatniej chwili:

Godz. 01:20 Deszcz wyraźnie zelżał, ale wciąż pada. Strażacy udają się na zasłużony odpoczynek, jednak pozostają w gotowości, gdyż prognozy wciąż są niepokojące. Wciąż nie jest znany los poszukiwanego mężczyzny. Obserwowanie koryta potoku na niewiele się już zdaje.

Godz. 00:05 Późnym wieczorem nadeszła niepotwierdzona wiadomość, że do koryta potoku Bystry w Zakopanem wpadł nieostrożny mężczyzna, który w okolicach stacji BP podszedł nad brzeg. Potok jest bardzo mocno wezbrany i płynie nim bardzo mocny prąd. Strażacy w dole potoku w kilku miejscach poszukują mężczyzny.

Godz. 23:50 Kolejne zgłoszenia o podtopionych domach. Ulewa nasila się

Godz. 23:20 Strażacy kończą wypompowywać wodę z budynków na Krupówkach. Ulewa nieco słabnie. Strażacy powoli powracają z akcji

Godz. 22:40 Strażacy jadą wypompowywać wodę do Domu Wczasowego Przyjaźń przy ul. Tetmajera w Zakopanem

Godz. 22:25 Kolejne podtopienia w Zakopanem: Krupówki, Gen. Galicy

Godz. 22:08 Dochodzi do nas informacja, że most z Bukowiny Tatrzańskiej w kierunku przejścia granicznego w Jurgowie zawalił się. Informacje potwierdza wójt Bukowiny Tatrzańskiej Sylwester Pytal

Godz. 22:05 Strażacy jadą do podtopionego budynku na Olczy Oberconiówce i ul. Pocztowców. W gotowości w Zakopanem są wciąż wszystkie strażackie siły (państwowi strażacy z Zakopanego, jednostki OSP z okolic i posiłki z Krakowa)

Godz. 21:25 Kolejne podtopienia przy ul. Piłsudskiego w Zakopanem w okolicach kompleksu skoczni

Godz. 21:10 Strażacy od pięciu godzin bezskutecznie próbują wypompować wodę z domu wczasowego Wanta przy ul. Grunwaldziej w Zakopanem. Wody jednak zamiast ubywać, to przybywa. Na miejscu jest już druga strażacka jednostka

Godz. 20:55 Reporterzy Tygodnika biorą udział w ewakuacji 4-osobowej rodziny z zalanego budynku w Nowej Białej

Godz. 20:40 Kolejne podtopienia domów w Zakopanem: ul. Sienkiewicza, Chyców Potok. Cały czas mocno pada

Godz. 20:10 Według najnowszej prognozy pogody największe opady czekają nas między godz. 3 a 7 rano. Wtedy może spaść nawet 50 mm deszczu

Godz. 20:00 Po godzinie przerwy kolejne zgołoszenia z podtopionych budynków w Zakopanem (ul. Witkiewicza, osiedle Tatary)

Godz. 19:50 Stany alarmowe na rzekach: Biały Dunajec w Szaflarach, Dunajec w Nowym Targu-Kowańcu i Czarny Dunajec w Koniówce.

Gody. 19:45 Stan ostrzegawczy nadal utrzymuje się na rzekach: Białka w Łysej Polanie, Potok Kościeliski w Kościelisku-Kirach, Cicha Woda w Zakopanem, Niedziczanka w Niedzicy, Czarny Dunajec w Nowym Targu, Dunajec w Sromowcach Wyżnych

Godz. 19:40 Zalana droga między Nową Białą i Krępachami. Nie ma przejazdu w kierunku Białki Tatrzańskiej.

Godz. 19.30 Strażacy z pomocą koparki przekopują ul. Tetmajera, woda odpływa. Policja otwiera przejazd

Godz. 19:00 Strażacy wypompowują wodę z kolejnych restauracji przy Krupówkach: McDonald, Karczma po Zbóju, sklep przy dolnej części deptaka

Godz. 18:30 Straż pożarna zamyka duży most na przejeździe z Bukowiny Tatrzańskiej do Jurgowa. Istnieje zagrożenia zerwania konstrukcji. Tworzy się tam duży korek

Godz. 18:20 Policjanci zamykają ul. Tetmajera w Zakopanem z powodu wylania Czarnego Potoku

Godz. 18:10: W Czarnym Dunajcu w podtopionym rowie ląduje autokar z pasażerami. Nikt nie zostaje ranny

A tak się zaczęło:

Między godz. 11 a 12 strażacy odnotowali już kilkadziesiąt zgłoszeń. m. in. w szkole na Olczy, Mrowcach, Antałówce, ul. Strążyskiej, na osiedlu Króle, a także w Poroninie i Murzasichlu. W samym centrum miasta zalewany jest hotel Bristol, Wanta, McDonald, Dom Kultury Jutrzenka w Miejskim Parku, a także kilkadziesiąt prywatnych budynków. Strażacy często udrożniają przepusty łopatami. Ulicami płyną strumienie, wezbrały potoki, m. in na Łysej Polanie.

Najgorsza sytuacja była jednak na Osiedlu Huty. Zamknięto tam przejazd w stronę zakopianki. W strumieniach wody utopiło się już kilka samochodów.

Władze miasta powołały Miejski Zespół Zarządzania Kryzysowego. Na jego czele stanął wiceburmistrz Zakopanego Jan Gąsienica Walczak.

Przy Kasprusiach wielka woda podmyła brzeg przedszkola. Strażacy nie mogą jednak podjechać bliżej brzegu. Kilkaset metrów powyżej trwa walka o kilka budynków. Strażacy ustawiają tam worki z piaskiem. Działa też koparka.

Sztab kryzysowy przekazał mediom komunikat: "Miejski Zespół Zarządzania Kryzysowego ostrzega mieszkańców
i turystów przebywających w Zakopanem przed zbliżaniem się do wezbranych potoków górskich i potoków przepływających przez miasto. Jest to bardzo niebezpieczne, grozi śmiercią lub kalectwem."

Spółka SEWiK poinformowała, że w związku z ulewami oczyszczalnia ścieków rozpoczyna zrzut nadmiaru ścieków napływających do oczyszczalni.

Według najnowszych prognoz szczyt ulewy w Zakopanem czeka nas między północą na czwartą nad ranem. Przestanie padać dopiero w czwartek po godz. 14.