CO WARTO ZOBACZYĆ

Kościół parafialny pod wezwaniem św. Jakuba - 200-letni zabytek z barokową amboną
Kościół NMP "na Górce" wraz z uzdrawiającym źródełkiem
Kaplice murowane z lat: 1829, 1830 r
Kamienne figury przydrożne z pierwszej poł. XIX w.
Drewniany krzyż misyjny z 1730 r.
Wiele regionalnych chat, jeszcze z XIX w.
Stare szopki na łąkach i polanach Klimczoka, Beskidu i Skrzycznego
Parafia ewangelicka w Szczyrku - Salmopolu
Zabytkowy Biały Krzyż na Przełęczy Salmopolskiej
Zajazd "Pod Białym Krzyżem" w chacie góralskiej z wykutą grotą
Restauracja "Stara Karczma", której część została przeniesiona z rozbiórki starego budynku
Restauracja "Meta" wybudowana w oparciu o alpejską architekturę
Wiele nowych indywidualnych budynków o ciekawych rozwiązaniach architektonicznych, krytych gontem
Malinowskie Skały przy czerwonym szlaku, wiodącym ze Skrzycznego.
Grota Klimczoka pod szczytem Trzech Kopcy
Ruiny "Diabelskiego Młyna" nad Jaworzyną
Jaskinia "lodowa" w rejonie Beskidu Węgierskiego
Zabytkowe lipy przy kościele św. Jakuba, gdzie wiązano za karę przestępców
Beskidzka Galeria Sztuki

 

Fiat x1/9 najpopularniejszy ...

... samochód turystyczny na IV Wielkiej Beskidzkiej.
Na blisko 30 startujacych w eskapadzie wokół Beskidu Żywieckiego pojazdow bylo ...
7 Fiatow z czego 6 sztuk X1/9 !!! Z aut wloskich byla tez Lancia Fulvia z 1972
X okazal sie ceniony zarowno przez mlodych kierowcow jak i osoby dla ktorych w dawnych czasach byl niedosciglym marzeniem.
Impreza o charakterze turystyczno-krajoznawczym ( bez prob sportowych) nawiazywala do przedwojennych tradycji automobilowego turyzmu.
Koledzy kierowcy wybrali najmilsza pilotke . Zostala nia Pani Michalina Sochacka , małzonka wielokrotnego mistrza Polski w rajdach oraz uczestnika Safari i Monte Carlo, pana Mieczyslawa Sochackiego.
Kolejna edycja odbedzie sie tradycyjnie w 3 weekend wrzesnia 2007 roku.
Foto galeria jest na www.bantam.krakow.pl

Przedstaw się nam :)

Pseudonim na forum: Kit-e-kat
Prawdziwe imię: Ania
Gdzie mieszkasz i pracujesz (miasto): Katowice
Data urodzin (może być bez roku): 11.06.1985
W czym się kształciłeś/-łaś: kultura/media/sztuka
Czym się zajmujesz zawodowo: studiuję
Na czym się znasz: Co lubisz robić w wolnym czasie (hobby): Zamieniam to na pytanie-> czym sie interesujesz: film,sztuka, fotografia, kultury Dalekiego Wschodu, geologia, paleontologia, archeologia, poznawanie nowych ludzi, no i oczywiscie- Tatry...
Czego słuchasz: ogólnie rock, ale tez- hc, punk, reggae, ska, muzyka filmowa;)
Jak dobrze znasz Tatry: hmm... jak sie weryfikuje taka wiedze? mozna to obiektywnie stwierdzic?
Jak często w nich bywasz: staram sie jak najczesciej, ale srednio 2x w roku
W jakich innych górach bywałeś/-łaś: Beskidy, Pieniny, Sudety, swietokrzyskie
Jak znalazłeś/-łaś to forum: jesli dobrze pamietam, szukalam galerii tatrzanskich:P

Wyprawa Ukraina - Gorgany

Ukraina- Gorgany

Niewiele osób wie, że za naszą wschodnią granicą są jeszcze miejsca przyrodniczo nie odkryte, nie dotknięte masową turystyką i cywilizacyjną klątwą. Zwiedzanie takich miejsc „z lotu” motocykla i quada jest moją osobistą pasją, dlatego z grupą przyjaciół postanowiłem zwiedzić taki rejon, aby przeżyć przygodę, która na długo zapadnie nam w pamięci.

Wędrujemy w trójkę: Wojtek, Wojtek i Marzena, która swą dzielnością i umiejętnościami udowodni nam wiele, jak się później okaże. Postanawiamy zapuścić się w okolice Karpat ukraińsko- rumuńskich, gdzie czas się zatrzymał, życie toczy się powoli, a sklepy przypominają „okres wczesnego Gierka”. Jedną z zasad na wyprawie jest planowanie etapów zgodnie z tym, co przyniosą ze sobą aktualnie chmury. I tak, z powodu lejącego wciąż deszczu, niezaplanowaną bazą na 2 dni stała się Worochta ( N48°17,113` E24°34,239 WGS 84 ). Jest to jedna z najbardziej znanych wsi huculskich. W latach trzydziestych ub. wieku uzyskała status użyteczności publicznej i stała się jednym z centrów turystycznych. Wieś leży na wysokości 810-850 m n.p.m. i otoczona jest terenami Karpackiego Parku Narodowego. Wjeżdżając do Worochty warto zatrzymać się przy wiaduktach kolejowych. Wzniesione na przełomie XIX i XX wieku, są wraz z całą linią kolejową arcydziełem sztuki inżynierskiej. Przed wojną ta znana wieś letniskowa, miała bezpośrednie połączenie kolejowe z Warszawą. Teraz miejscowość jest dla nas ostatnią ostoją cywilizacji w najdzikszej części Beskidów Lesistych. Naszym celem wędrówek motorowych jest zapoznanie się z osobliwością Karpat Wschodnich. Okazuje się, że rumowiska skalne pokrywające grzbiety i szczyty, od których pochodzi określenie lokalnej nazwy "gorgan" tej części Beskidów Wschodnich, są dostępne dla enduro. Na wjazd należy, co prawda uzyskać pozwolenie z nadleśnictwa oraz przepustkę ze straży granicznej, o którą jest trudno, ale udaje się ją załatwić.

Niestety są to góry także trudne orientacyjnie. Znakowane szlaki pojawiają się sporadycznie, jest za to mnóstwo pasterskich ścieżek odchodzących we wszystkie strony. Góry są rzadko zaludnione, nie znajdziemy tu także wielu schronisk turystycznych. Dużym utrudnieniem są łany kosodrzewiny występujące w okolicy większości szczytów. Osobliwością jest występowanie wysokich opadów przekraczających w ciągu roku 1200 mm.

Pasmo Czarnohory, na które jedziemy to góry o specyfice znacznie odbiegającej od polskich Karpat.

Trzeba o tym pamiętać, że wybierając się na wyprawę musimy liczyć tylko na siebie, dlatego zmuszeni jesteśmy przypomnieć sobie jak posługiwać się kompasem i mapą. Pamiętajmy, że pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, temperatura na grani czasem spada do zera nawet w środku lata, mgła utrudnia orientację i potoki przybierają momentalnie.

Czarnohora to góry piękne i intrygujące. Ich główną zaletą jest fascynująca i dzika przyroda oraz niewielka liczba turystów. Można tu wędrować dniami i nie spotkać nikogo. Jedynie główna grań oraz szlaki dojściowe na Howerlę 2061 m. n.p.m. i Popa Iwana 2028 m. n.p.m.), są bardziej uczęszczane, jednak dotyczy to tylko sezonu wakacyjnego. Choć brzmi to może paradoksalnie, ogromną zaletę tych gór stanowią też ludzie, miejscowi górale – Huculi. To dzięki nim góry „żyją”, widać stada pasących się krów, owiec i koni nadając tej części Karpat niezwykłego uroku i malowniczości. Proszę, przenieśmy się na krótko raz jeszcze do tej krainy jak z bajki.

Tekst dzięki upszejmości Wojtka Sławińskiego

więcej opisów i zdjęć z wypraw na www.3fun.pl w dziale wyprawy





Galeria zdjęć, możesz głosować i komentować zdjęcia:

Galeria zdjęć wyprawa Ukraina Gorgany

 

Wycieczki po okolicy

Bielsko-Biała
Odległość ok. 35 km. Miasto powstało w 1951 r. z połączenia dwóch odrębnych miast Bielska i Białej rozdzielonych rzeką Białą. W latach 1975-1998 miasto wojewódzkie (180,5 tys. mieszkańców), największy w Polsce ośrodek przemysłu wełnianego, miasto "stu" przemysłów. Do zwiedzenia wiele zabytków z okresu elektuzmu, secesji i starszych obiektów jak: poksiążęcy zamek Sułkowskich w części z XV w., pozostałości obwarowań miejskich, Rynek z kamieniczkami, kościół Opatrzności Bożej i kościół ewangelicki z XVIII w. oraz drewniany kościół św. Barbary z XVII w. W dzielnicy Olszówka dolna stacja kolejki gondolowej na Szyndzielnię (wybudowana w 1953 r.), która w 32 wagonikach 6 osobowych w ciągu 7 minut pokonuje odległość 1,92 km i różnicę wzniesień 450 m.

--------------------------------------------------------------------------------

Cieszyn
Odległość ok. 15 km. Miasto powiatowe (ok. 37,5 tys. mieszkańców) położone na granicy z Republiką Czeską nad rzeką Olzą. Na terenie miasta wiele cennych zabytków wśród których warto zobaczyć rotundę romańską z przełomu XI/XII w., wieżę zamkową z XIV w., ratusz i kamieniczki przyrynkowe oraz studnię trzech braci - legendarne miejsce założenia Cieszyna. Przy ulicy Zamkowej - Most Przyjaźni - przejście graniczne (ruch samochodowy i pieszy) do Czeskiego Cieszyna.

--------------------------------------------------------------------------------

Istebna
Odleglość ok. 23 km. Wieś letniskowa, znana od poł. XVII w., matecznik góralszczyzny Beskidu Śląskiego. Centrum wsi stanowi łańcuchowa zabudowa na południowym stoku Złotego Gronia (710 m. npm.) Znajduje się tutaj kościół p.w. Dobrego Pasterza z 1793 r. z pięknym wyposażeniem wnętrza wykonanym przez J. Wałacha i rodzinę Konarzewskich. Za kościołem cmentarze, na których mogiły zasłużonych dla regionu: ks. E. Grima, dr. Z. Dadleza, J. Kawuloka, J. Wałacha i L. Konarzewskiego oraz zbiorowa mogiła 14 zakładników straconych tuż przed wyzwoleniem za udaremnioną przez partyzantów pacyfikację wsi. Około 2 km od centrum wsi kurna chata rodziny Kawuloków z 1863 roku, w której unikatowe sprzęty oraz pasterskie instrumenty muzyczne wykonane przez J. Kawuloka (zm. 1976 r.), doskonałego gawędziarza i wirtuoza. Warto także odwiedzić Ośrodek Edukacji Ekologicznej na Dzielcu, gdzie fauna i flora lasów Beskidu Śląskiego. W Istebnej Jasnowicach drogowe przejście graniczne dla samochodów do Czech.

--------------------------------------------------------------------------------

Koniaków
Odległość ok. 30 km. Najwyżej położona wieś w rejonie cieszyńskim na zachodnich zboczach Ochodzitej (894 m. nmp.). jest centrum rękodzieła koronkarskiego. We wsi czynne regionalne izby koronkorstwa rodziny Gwarków i Kamieniarzów, w których stare czepce, różnego rodzaju serwety i przedmioty. Obok nich Galeria Sztuki (obrazy, rzeźby, serwety) nieprofesjonalnych twórców ludowych założona przez Józefa Ruckiego. Na Ochodzitej punkt widokowy na Beskidy a przy dobrej widoczności można zobaczyć Tatry i Fatrę.

--------------------------------------------------------------------------------

Szczyrk
Odległość ok. 40 km. Miasto położone w dolinie rzeki Żylicy u stóp masywu Skrzycznego (1257 m. npm.) i Klimczoka (1117 m. npm.) w 1973 r. otrzymał prawa miejskie, ok. 5,7 tys. mieszkańców. Atrakcją jest tu dwuetapowa kolejka linowa na Skrzyczne wybudowana w 1959 r. oraz liczne wyciągi narciarskie i trasy zjazdowe. Obecnie to największy ośrodek narciarski w Beskidach. Z zabytków warto zobaczyć drewniany kościół Jakuba Starego z XVIII w. oraz kościół Matki Boskiej Częstochowskiej na Górce.

--------------------------------------------------------------------------------

Wisła
Odległość ok. 10 km. Miejscowość wczasowo - turystyczna położona w dolinie rzeki Wisły. Prawa miejsce otrzymała w 1962 r., ok. 12 tys. mieszkańców. Od 1964 r. jest organizatorem dorocznej imprezy folklorystycznej "Tygodnia Kultury Beskidzkiej". Wśród wielu zabytków warto zobaczyć Muzeum Beskidzkie, drewniany pałacyk myśliwski Habsburgów z 1898 r., kościół ewangelicki z 1838 r., zameczek prezydencki i drewnianą kaplicę z 1909 r. na stokach Zadniego Gronia. Miejscowość posiada bogatą sieć szlaków turystycznych letnich i zimowych oraz liczne wyciagi narciarskie. Od dłuższego czasu jej główną atrakcją jest Adam Małysz.

1

Blacky i słusznie powinieneś się bać stróżów prawa Aśki szczególnie

No prosze Anitka sie na ślubie Anny bawiła szkda że żaden paparazzi jej nie przyczaił
A ja taką fotkę znalazłam



i jeszcze

Cytat:Anita Werner debiutowała jako piosenkarka

Anita Werner i jej prawdziwe oblicze - w "Kulturze TV" dziennikarka TVN24 opowiada o początkach kariery, kim był jej dziadek i dlaczego musiała zrezygnować z marzeń. Mało brakowało, a byłaby dziś... piosenkarką.

Muzyka
W liceum zaczęłam poważną przygodę ze śpiewaniem. Nagrałam nawet piosenkę "Z tobą", która była na pierwszym miejscu listy przebojów Radia Łódź. Później zaczęłam współpracować z zespołem Mancu. Wymagało to ciągłych podróży do studia nagrań we Wrocławiu. Na stole leżała już umowa z firmą fonograficzną. Mogłam ją podpisać, ale nie zdecydowałam się na to. Dużą rolę odegrały bowiem względy praktyczne. Poznałam styl życia muzyków i nie do końca mi odpowiadał. Podróże, trasy, brak pewności; to nie dla mnie. Za bardzo przywiązuje się do miejsc i ludzi. Teraz śpiewam głównie w samochodzie, wywołując tym radość u innych kierowców. Płyty zajmują cały schowek.

Ważne są dla mnie koncerty. Najlepiej wspominam występ Rolling Stonesów w Pradze, na których pojechałam jako 17-latka. Nie byłam ich fanką, ale chciałam zobaczyć, jak śpiewa facet w wieku mojego ojca. Nie rozczarowałam się. Ciekawość muzyczna często prowadzi mnie też do małych pubów; takich, w których zaczynali moi przyjaciele z zespołu. Tak wylądowałam na świetnym koncercie w berlińskim Hard Rock Cafe. Nieznani mi panowie grali covery, ale z taką energią, że wyszłam dopiero w środku nocy.

Wychowanie

Miałam bardzo pracowite dzieciństwo. Grałam na fortepianie, trenowałam tenisa, brałam lekcje śpiewu, tańczyłam w zespole jazzowym, ale większość zajęć wymyśliłam sobie sama. Byłam artystycznym dzieckiem, ale mój dom był całkiem zwyczajny. Rodzice inżynierowie dbali, żebym czytała książki i odrabiała lekcje. Mój tata nie jest muzykalny i mówi o tym otwarcie. Przez chwilę śpiewał w chórze, ale kiedy stało się jasne, że niezbyt czysto, nikt go tam nie zatrzymywał. Za to mama tańczyła w balecie. Razem śpiewaliśmy tylko kolędy. Potem już tylko ja byłam zmuszana do rodzinnych występów w każde święta.

Motoryzacja

Miłość do samochodów przekazano mi w genach. Mój dziadek był konstruktorem Stara, a tata wykładał na Politechnice Łódzkiej i sędziował w rajdach. Ja też chciałam studiować mechanikę, a potem otworzyć rodzinną firmę motoryzacyjną. Marzyłam o tym aż do momentu, kiedy przekonałam się, że z fizyki jestem cienka, a z matematyki też nie najlepsza. Na ścisłym kierunku byłoby mi ciężko. Ale miłość do czterech kółek pozostała.

Film

Skończyłam filmoznawstwo. Zdecydowałam się na to po zagraniu w "Słodko-gorzkim" Władysława Pasikowskiego. Zobaczyłam, jak kino wygląda od kuchni. To był kopniak, żeby od praktyki przejść do teorii. Staram się chodzić na dobre filmy, ale przyznaję otwarcie, że czasami kino traktuję wyłącznie jako rozrywkę i chodzę na takie tytuły, które mają mnie rozśmieszyć i nic więcej. W czasie studiów byłam fanką Jima Jarmuscha. Teraz nie jestem taka monotematyczna. Ostatnio zachwyciły mnie "Bezdroża" Alexandra Payne'a. Obejrzałam je na DVD. Wyjątkowo, bo wolę salę kinową, a telewizor włączam z reguły na programy informacyjne.

Lektury

Mam mało czasu, więc uzbierałam już długą listę książek, których nie skończyłam. Zaległości nadrabiam na urlopie. Właśnie wróciłam z dwutygodniowego wyjazdu, na którym pożarłam mnóstwo lektur.Najczęściej wybieram biografie albo książki mądrych ludzi o mądrych rzeczach. Aktualnie czytam Władysława Bartoszewskiego, Leszka Kołakowskiego, ale też Larry'ego Kinga "How To Talk To Anyone, Anytime, Anywhere". To poradnik dla nieśmiałych, którzy chcą zabłysnąć w szerszym gronie. King oparł go na własnych doświadczeniach z życia i pracy. Na wakacjach lubię też czytać proste historie, jak "Merde, rok w Paryżu" Stephena Clarke'a czy "Marley i ja" Johna Grogana. Ta lektura szczególnie mnie wzruszyła. I szczególnie polecam ją wszystkim miłośnikom nieznośnych labradorów, które - jak pokazuje książka - potrafią nie tylko zdewastować, ale i dowartościować życie swoich właścicieli.

Galerie

Nie jestem koneserem sztuki, ale lubię wystawy. Nie czuję jednak żadnego przymusu, żeby podczas każdej podróży odwiedzić wszystkie muzea wymienione w przewodniku. Wolę zapomniane uliczki z małymi sklepami, gdzie można kupić wyroby lokalnych twórców. Często też odwiedzam galerie, ale rzadko coś tam kupuję. Wolę przyjrzeć się eksponatom na miejscu. Jakiś czas temu bardzo zainteresowały mnie prace malarskie Jacka Pałuchy. Podoba mi się jego dystans, wyobraźnia i humor.

Miejsce

W tym roku część urlopu spędziłam na Dolnym Śląsku, a resztę na nartach w austriackim Soelden. Zazwyczaj jednak akumulatory regeneruję w Beskidach - Szczyrk, Koniaków i Istebna to moje miejsca. Poznałam tam wielu wartościowych ludzi. Żyją zupełnie innym rytmem niż ja, ale właśnie obok nich mogę siedzieć godzinami i patrzeć w horyzont. To jedyne miejsce, w którym nie robię absolutnie nic i dobrze się z tym czuję.

Wysłuchała Maja Gawrońska